Reportaże |
Z podróżowaniem jest jak z malarstwem. Możesz mieć w domu wiele albumów z dziełami mistrzów i oglądać je codziennie. Ale żaden z tych albumów nie zastąpi wizyty w Galerii. Gdy staniesz przed oryginałami obrazów, obrazów które znasz od lat, zauważysz to czego nie uchwycisz na fotografii. Kierunek nakładania kolejnych warstw farb, fakturę, docenisz znaczenie kąta pod jakim pada światło. A przecież malarstwo odbierasz tylko zmysłem wzroku, a podróże są uczta dla wszystkich twoich zmysłów.
![]() |
Nasza zmysłowa podróż do Meksyku zaczęła się od zmysłu smaku. Potrawy kuchni meksykańskiej były dla nas jak preludium, jak owertura do meksykańskiej symfonii. Symfonii pełnej zaskakujących rytmów i klimatów.Możesz znać Meksyk z książek, literatury czy filmów. Ale gdy późnym wieczorem wysiądziesz z samolotu, powiew parnego gorącego powietrza uświadomi ci, że doznania z tego kraju zapamiętasz wszystkimi swoimi zmysłami. |
DOTYK. Jeszcze czujemy pod palcami wilgotne kamienie piramid Teotihuacan, pod stopami rozgrzany piasek plaży w Acapulco i ślad soli, które zostawia zaskakująco ciepłe tamtejsze morze. Miłym wspomnieniem są nawet ukłucia kaktusów. Ale dotyk, który w Meksyku zapamiętuje się najbardziej to dotyk słońca. Słońca, które tutaj odnajdzie cię wszędzie. Nawet pod twoim sombrero.
WĘCH. Meksyk może działać na poszczególne zmysły, ale najczęściej działa na wszystkie razem. Wystarczy przejść się po lokalnym targu lub obok straganu z warzywami by poczuć gamą przeróżnych aromatów. Te wszystkie zapachy połączone ze sobą odnajdujemy w kuchni meksykańskiej, która ma jeszcze tę zaletę, że w przeciwieństwie do morza czy plaż, można ją zabrać ze sobą do domu. Zapamiętaj tylko dobrze składniki, zwróć uwagę jak są skomponowane. Kuchnia meksykańska była tą częścią Meksyku, którą po powrocie mogliśmy się od razu podzielić z naszymi przyjaciółmi. Była zmysłowym uzupełnieniem naszych relacji, zdjęć, filmów i smaku Tequili przewiezionej z tej wyprawy.
SMAK. Imperium meksykańskiej kuchni ma trzech króli. Kukurydzę, fasolę i ostrą paprykę chilli. Z tej trójki najważniejsza jest papryka. Ale są jeszcze dworzanie: pomidory, groszek, cebula, kolendra, avocado i wszystko co rodzi ziemia w Meksyku. To prawdziwe imperium smaku, a liczne meksykańskie restauracje są jego ambasadorami na świecie.
SŁUCH. Zapamiętaliśmy dwie skrajne rzeczy. Muzykę i ciszę. Głośną muzykę El Mariachi na łódkach w Xochimilco. Miejsce to położone jest w południowej części Mexico City chociaż kulturowo zachowuje dawne tradycje wiejskie. Stanowi o romantycznym wizerunku miasta. Tu po kanałach w ukwieconych łodziach pływają turyści i tubylcy. A wszystko przy dźwiękach El Mariachi. To miejsce, to niekończący się festyn radości, tutaj najlepiej czuje się koloryt życia w Mexico City.
Kontrastem dla muzyki EL Mariachi była cisza i spokój kolonialnej haciendy VISTA HERMOSA. Miejsca o wyjątkowym klimacie i uroku w którym chciałoby się zostać jak najdłużej.
WZROK. Zapamiętaliśmy wiele kontrastowych obrazów. Nowoczesne centrum Mexico City i zbudowane z tektury i blachy chaty w slamsach. Szerokie autostrady i wąskie niebezpieczne górskie drogi. Mrok grot Cacahuampila i rozświetlone słońcem pustynie pełne kaktusów. Co będziemy wspominać najczęściej? Czy zabytki, piramidy, muzea, dom Fridy Kahlo, czy niezapomnianą panoramę morza świateł miasta Taxco oglądaną z tarasu hotelu PASADA de LA MISION. A może ten, nieoczekiwany ale wyjątkowy widok stada swobodnych koni, które bez najmniejszego śladu uprzęży, pędziło gdzieś przez siebie na zupełnym pustkowiu.
Na Meksyku nie skończyła się nasza wyprawa. Po Meksyku była Kuba.
Ale o niej opowie Wam nasz przewodnik pan Paweł Skiba.
Nie mogę jednak powstrzymać się przed napisaniem paru słów o nim, o człowieku zakochanym po uszy w Ameryce Południowej . Pan Paweł był niezapomnianą częścią naszej wycieczki. Równie ważną jak architektura Trynidadu i koloryt Hawany.
Mile wspominam rozmowy z nim. O wyremontowanym starym samochodzie i o podróży nim z Gwatemali przez dżunglę na Yukatan. O dzisiejszej Kubie i o jej przyszłości. A także o pewnych ważnych życiowych wyborach.
O jakich ? Nie powiem wam.
Zapytajcie pana Pawła sami. Podczas waszej wyprawy do Meksyku i na Kubę.
Dziękujemy firmie Delecta za wrażenia.
Grażyna i Władysław Świątkowscy