Reportaże |

Spotykamy się wszyscy na lotnisku w Warszawie. Karolina Ambrożewicz-Rudelin oraz Christian Rudelin to para zwycięzców w konkursie zdjęciowym Delecty ogłoszonym na stronie http://www.odkryjmeksyk.pl/ między 15 stycznia a 15 marca 2007r. Bardzo szybko okazuje się, że młodzi ludzie są naprawdę bardzo mili i otwarci na nadchodzące atrakcje. Wielkie walizki pełne letnich rzeczy i ochota na wyśnioną przygodę w kraju Azteków i Majów wymalowana na uśmiechniętych twarzach. Do pełni szczęścia brakowało tylko kilkunastu godzin lotu przez Atlantyk. Wszystko trwało "minutkę” i już na horyzoncie ukazało się Miasto Meksyk. Ogromna aglomeracja położona wśród łańcuchów górskich, w świetle zachodzącego słońca zrobiła przytłaczające wrażenie. To właśnie tutaj, gdzie kilkaset lat temu istniały fascynujące cywilizacje, dla naszej zwycięskiej dwójki rozpoczyna się wymarzony dwutygodniowy wypoczynek.
Pierwsze dwa dni spędzamy na zwiedzaniu sławnych atrakcji tego miasta. Historia przedkolumbijska w postaci ruin mistycznego Teotihuacan oraz Muzeum Antropologicznego, jednego z kilku najważniejszych muzeów świata. Wspaniałe zbiory prezentujące dawne kultury Ameryki Środkowej rzucają na kolana. Bazylika Matki Bożej z Gwadelupe jest pierwszym miejscem, gdzie możemy spotkać ślady Polaków w Meksyku. Papież Jan Paweł II był tu wielokrotnie, oddając pokłon przed Królową Meksyku i wzruszając cały naród do łez. Centrum szalonego miasta, gdzie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie również oszołamia. Historyczne budynki, nowoczesne wieżowce, wielobarwny tłum na ulicach sprawiają, że czujemy się jak na karuzeli, a nie w klimatyzowanym, wygodnym pojeździe. Muzeum w domu Fridy Kahlo, sławnej tutejszej malarki, było tego dnia jedynie wstępem do spotkania prawdziwego meksykańskiego folkloru - hipnotyzujących swą radością muzyków Mariachis. Sławne w całym Meksyku kanały w Xochimilco przywitały nas kwiatami, regionalnym jedzeniem, "magiczną" tequilą i muzyką. Wszystko serwowane na oryginalnych łodziach, które mogą pomieścić stół na 20 osób i jeszcze zostanie miejsce na tańce. Spotkanie kulturowe było bardzo huczne i żadna ze stron nie chciała pierwsza powiedzieć ADIOS.
Trzeciego dnia zgiełk miasta nie ucichł na dobre, a już byliśmy w największej jaskini obu Ameryk. Komnaty wewnątrz groty Cacahuamilpa dochodzą do 80 metrów wysokości a niesamowite formy stalaktytów i stalagmitów są bajecznie oświetlone. To były chwile w nierealnym świecie. Po wyjściu i krótkiej przerwie kolejny punkt "Delectowego" programu. Proszę Państwa - czapki z głów! Wjeżdżamy do jednego z najbardziej magicznych i romantycznych miejsc Meksyku, miasta srebra - Taxco. Wyznaczona godzina zbiórki, a w oczach laureatów - My nie wracamy !!! Przekonuje ich tylko obietnica przeprawy przez góry i szum Oceanu Spokojnego na plażach Acapulco. Uff, kontynuujemy…
Wypoczynek na plażach legendarnego kurortu działa kojąco jak tropikalny balsam na "wrzące" z emocji głowy. Wizyta na Lagunie Coyuca niedaleko Acapulco pozwala każdemu na przejście w inny wymiar. Cisza, relaks, prawdziwa meksykańska gościnność są jak drzwi do idealnej oazy spokoju. Tak blisko i tak daleko od naszego szybkiego świata. Oczywiście nie zabrakło hamaków i kokosowych drinków - Coco Loco. Prawdziwym hitem nocnego Acapulco okazały się skoki z 35-metrowej skały La Quebrada do stosunkowo płytkiej szczeliny.
Kolejnego dnia powracamy do Miasta Meksyk. Wizyta i obiad w ulubionej hacjendzie Hernana Cortesa - zdobywcy Meksyku, to genialny pomysł na przerwę w trakcie kilkugodzinnej jazdy. Wieczorny przyjazd do miasta był ozdobiony ciepłym i rześkim deszczem, co za ulga w tym bezlitosnym upale.
Nad ranem przenosimy się w inny rejon tego fascynującego kraju, na Półwysep Jukatan. Naszym miejscem wypoczynku będzie nieformalna stolica turystyczna Meksyku - Playa del Carmen. Romantyczne plaże i bajecznie lazurowe Morze Karaibskie sprawia, ze para zwycięzców czuje się jak "w siódmym niebie". W międzyczasie zwiedzamy jeden z nowych siedmiu cudów świata - Chichen Itza. Powalająca mieszanka historii z dalekiej przeszłości i teraźniejszego jarmarku, wszystko pod niemiłosiernym żarem żółtej kuli i dawniejszego boga. Słońce nie zna tutaj litości. Woda, woda, woda, tym tokiem myślenia dojeżdżamy do podziemnej jaskini - cenote. Niezapomniana kąpiel zmywa wszystko oprócz wrażeń z dwutygodniowego pobytu.
Na lotnisku stojąc w kolejce i trzymając się za ręce, nasza zwycięska para macha na pożegnanie. W radosnych oczach widać entuzjazm - My tu jeszcze wrócimy! Dzięki za wszystko!
W drodze powrotnej, w samolocie przeglądając zdjęcia z wyprawy pojawia się nieodparta ochota powrotu do tych niezapomnianych chwil. Spotkanie z przyjaciółmi nad talerzem meksykańskich specjałów będzie dobrą okazją do wspomnień... i od początku jak to się zdarzyło; obiad Delecty, zdjęcie, samolot, zapach Meksyku ...
Maciej Falkowski - pilot